|
|
|
|
Podwyższenie Krzyża
Pańskiego
14 września
Zakroczym 2006
Drodzy Bracia i Siostry!
W codziennym życiu
towarzyszy nam wiele symboli i znaków, do których istnienia się
przyzwyczailiśmy. Stały się one dla nas tak naturalne i zwyczajne, że
przestajemy zwracać na nie uwagę i przestajemy dostrzegać ich znaczenie. Takim
znakiem jest krzyż. Widzimy go na ścianach naszych mieszkań, w szkołach,
w szpitalach, na szczycie Giewontu w Tatrach, w Sejmie. Wieszamy krzyż wszędzie
tam, gdzie żyjemy i pracujemy. Czy jednak ten symbol chrześcijańskiej wiary
staje się dla nas przedmiotem refleksji? Czy zastanawiamy się nad tym, jakie
niesie w sobie przesłanie? Krzyż staje się dla nas tematem do dyskusji jedynie
w sytuacjach nadzwyczajnych.
Pamiętamy niedawne czasy,
kiedy to toczyła się zażarta dyskusja na temat tego, czy krzyż może być obecny
w miejscach publicznych. Przeciwnicy obecności krzyża podkreślali zasadę
tolerancji wobec wierzących inaczej i niewierzących. Niektórzy niestety z
zasady tolerancji uczynili wtedy oręż do walki ze wszystkim, co jawnie
katolickie i chrześcijańskie. Zasada rzekomej tolerancji stała się w praktyce
pretekstem do wysiłków na rzecz eliminowania oznak chrześcijaństwa z życia
publicznego. Na szczęście fałszywi prorocy tolerancji nie osiągnęli swego celu,
pamiętajmy jednak, że nie złożyli broni i dlatego jeszcze wielokrotnie spotkamy
się z próbami zamachu na krzyż i na wszystko to, co reprezentuje.
Jeżeli słyszymy o
sprzeciwach wobec obecności symboli religijnych czy też wartości
chrześcijańskich w życiu publicznym, to zazwyczaj dzieje się to właśnie pod
szyldem obrony wolności, tolerancji, czy nowoczesnego spojrzenia na świat. Są
to jednak głosy fałszywych proroków wolności. Nie zbuduje się
bowiem prawdziwej wolności, wyrzucając krzyż Chrystusa na śmietnik albo
umieszczając go tylko w muzeum.
Warto więc poświęcić kilka chwil na zastanowienie się nad
treściami kryjącymi się w znaku krzyża. Wbrew pozorom nie jest on wynalazkiem
chrześcijaństwa. Jest to raczej ważny symbol obecny w wielu religiach. W
starożytnym Egipcie krzyż był znakiem życia. Krzyż wpisany w koło uchodzi za
symbol słońca. Nawet okryta złą sławą swastyka jest indyjskim symbolem
szczęścia. Również w tradycji żydowskiej zbliżony do krzyża znak TAW oznacza
zbawienie i opiekę Bożą.
Krzyż nabrał jednak
szczególnego znaczenia wraz z męką i śmiercią Jezusa Chrystusa. W Cesarstwie
Rzymskim krzyż był znakiem hańby i zgorszenia. Kara śmierci na krzyżu była
przeznaczona jedynie dla niewolników i rebeliantów. Chrystus umarł
więc jak pogardzany przez wszystkich buntownik. W ten sposób spełniły
się jednak proroctwa Starego Testamentu i zrealizował się Boży plan zbawienia.
Znak krzyża nabrał więc nowej treści. Chrześcijanie zaczęli w nim
upatrywać przede wszystkim znaku zbawienia. Dla niektórych teologów
starochrześcijańskich krzyż jest znakiem, który łączy. Jest symbolem jedności
przeciwieństw. Przypomina człowieka, który jest pełen sprzeczności, ale
jednoczy ducha i ciało. Pionowa belka krzyża, która tkwi w ziemi i wyrasta ku
niebu, symbolizuje człowieka rozdartego między niebem a ziemią, między
wartościami duchowymi a materialnymi. Belka poprzeczna wskazuje na
przeciwieństwa miłości i nienawiści, samotności i potrzeby wspólnoty. Uczy
człowieka solidarności z ludźmi. Krótko mówiąc, krzyż łączy człowieka z Bogiem
i ludzi między sobą. Nie miałby jednak tej mocy, gdyby nie umarł na nim
Chrystus. To On jest sensem krzyża. Hańbiący krzyż
wymyślony przez ludzką nienawiść, Chrystus przemienił w znak miłości.
Obchodzimy dziś
Uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego. Została ona ustanowiona na pamiątkę
odnalezienia drzewa Krzyża, na którym umarł Chrystus, przez cesarzową Helenę i
wzniesienia w Jerozolimie na Golgocie bazyliki w 335 roku, ale dzisiaj
nadajemy tej uroczystości szersze znaczenie. Nie koncentrujemy się tylko na
znaczeniu świętych relikwii, ale staramy się zrozumieć, czym jest krzyż dla
nas?
Św. Paweł w liście do
Galatów napisał: Co do mnie, nie daj Boże,
bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa
Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata.
(Ga 6:14). W stwierdzeniu tym wyraził on swoją najgłębszą wiarę w to, że krzyż
Zbawiciela jest narzędziem zbawienia wszystkich ludzi i powodem chluby dla wierzących
w Chrystusa. Od początku chrześcijaństwa był on dla wierzących symbolem
zwycięstwa dobra nad złem, był znakiem chluby i pomostem wiodącym do zbawienia.
Św. Andrzej z Krety
napisał, że Gdyby nie było krzyża, Życie [czyli Chrystus] nie zostałoby przybite
gwoździami do drzewa. Gdyby nie było przybite gwoździami, z boku nie
wypłynęłaby krew i woda dla oczyszczenia świata, [...] nie
otrzymalibyśmy wolności, [...] raj nie
zostałby otwarty. Jeśliby nie było krzyża, śmierć nie byłaby zwyciężona, piekło
nie zostałoby pozbawione swej mocy.
Wielką zaiste i cenną
rzeczą jest krzyż" (Oratio
A jakie jest miejsce krzyża
w moim życiu? Odpowiedź zapewne nie jest prosta. Krzyż Chrystusa
bowiem to nie tylko symbol wiszący na ścianie mojego domu lub na mojej
szyi. Mianem krzyża nazywamy często cierpienie w imię wiary, w imię wartości.
Krzyżem nazywamy podejmowanie codziennych trudów związanych z naszą pracą,
życiem w rodzinie, czy też wynikających z choroby.
Gdy jednak rozejrzymy się
wokół, to stwierdzimy, że dzisiejszy świat nie tęskni za krzyżem. Dzisiejszy
świat niechętnie mówi o wyrzeczeniach, o cierpieniach znoszonych w imię
Chrystusa, w ogóle niechętnie mówi się o tym, że trud i cierpienie też mogą
owocować dobrem. Zrobiliśmy się wygodni. Jeżeli mówimy o istniejących w naszym
życiu trudnościach, to zazwyczaj po to, aby kogoś obwiniać o ten stan rzeczy.
Sama krzyżowa ofiara Chrystusa staje się coraz mniej zrozumiała.
Współcześni
Europejczycy, w tym także wielu Polaków, po omacku dzisiaj poszukują
przewodników życiowych, których często nazywa się guru". Od takich
przewodników oczekuje się, że wskażą drogę do zadowolenia, pokażą, jak osiągnąć
szczęście, komfort duchowy i radość życia. Niestety, przeważnie są to
osiągnięcia iluzoryczne, które nie pokazują prawdziwej drogi, nie prowadzą do
prawdziwego życia, bo nie opierają się na prawdzie. Skutki wspomnianych
poszukiwań bywają opłakane i niekiedy kończą się tragicznie. Dlaczego
współczesny człowiek tak uporczywie szuka czegoś nowego? Bo zapomniał, co
posiada. Bo zapomniał, że jest jedna prawdziwa i bezpieczna droga, że jest
jedna prawda i że jest jedno prawdziwe, niekończące się życie - Jezus Chrystus.
Do czego prowadzi ten religijny zanik pamięci? Do chaosu wartości.
Coraz trudniej wypromować w naszej Ojczyźnie prawdziwe
wartości kulturalne, narodowe, religijne i obywatelskie, składające się na
wspólnotową tożsamość Polaków. Czy na siłę trzeba zastępować wypróbowane,
odwieczne wartości innymi, tylko dlatego, że tego chcą
antychrześcijańskie, bezideowe, lewackie środowiska zachodnie i zawłaszczone
przez nie, z nazwy tylko polskie, media?
Szczycimy się
przynależnością do europejskiej wspólnoty narodów, ale jaka Europa jest naszym
domem? Według ojców założycieli Unia Europejska miała się kierować zasadami
chrześcijańskimi i miała być na nich zbudowana. Co zostało z tych planów?
Dzisiaj Europa wstydzi się przyznać do swych chrześcijańskich korzeni.
Przykładem tego jest chociażby projekt konstytucji europejskiej. W jej preambule
mówi się o dziedzictwie antyku i humanizmu a pomija się milczeniem 15 wieków
chrześcijaństwa. George Weigel w książce pt. Katedra i sześcian" stwierdza, że Europa cierpi na chrystofobię" - lęk przed Chrystusem. Ta choroba jest
bardzo zaraźliwa i szybko się rozprzestrzenia. Strzeżmy się jej.
Nie na próżno Jan
Paweł II napominał nas i całą Europę, abyśmy byli wierni Chrystusowi i wierze
chrześcijańskiej. Trzeba, abyśmy stali się światłem dla tych, którzy o Bogu
zapomnieli, którzy się wstydzą wiary w Niego, którzy Go nie chcą. Abyśmy jednak
mogli być światłem, musimy z siebie samych wyrzucić ciemność. Co to znaczy?
Mamy się stawać świadkami Chrystusa.
Stajemy się nimi
wtedy, gdy opowiadamy się za obecnością chrześcijańskich wartości w życiu
publicznym;
gdy
uczymy dzieci pacierza;
gdy nie pozostajemy obojętni na słowa krytyki i kpiny
wobec prawd naszej wiary i moralności;
gdy przestrzegamy przykazań;
gdy nie tolerujemy zła, chociażby inni
machali na nie ręką;
gdy gromadzimy się na niedzielnej mszy św.;
gdy nie wstydzimy się Krzyża.
Drodzy Bracia i Siostry! Czy byśmy chcieli, czy też
nie, nie zdołamy ominąć Krzyża Chrystusowego. Jeżeli
go przyjmiemy, będzie dla nas skarbem, jeżeli nie przyjmiemy, będzie ciężarem
nie do zniesienia. Trafnie jego rolę w życiu człowieka określiła poetka Renata
Strug, gdy napisała:
Znakiem Bożej
Miłości na życia rozstajach
Krzyż - jak
wielki pytajnik - w serca nam zagląda;
w Nim grzechy nasze, bóle idziemy ukoić,
z Niego wiarę czerpiemy i siłę, i mądrość.
Jako wierny towarzysz naszych dni i
nocy,
od początku do końca - zawsze razem z nami,
pełen miłości przy nas wciąż wytrwale kroczy,
z Nim żyjemy, z Nim w sercu cicho zasypiamy.
Nie bójmy się krzyża
Chrystusowego. Niech on będzie dla nas znakiem i bramą
tego, co najcenniejsze - wiecznego zbawienia.
Amen.