Habemus Papam !

Ojciec Święty Jan Paweł II nie żyje


Homilia Ojca Świętego ze Mszy Św. Jubileuszowej na Placu Św. Piotra 16.10.2003 godz. 18.00
Kazanie Biskupa Płockiego z Okazji Jubileuszu Jana Pawła II

List Pasterski Prałata Opus Dei z Okazji Jubileuszu Jana Pawła II

25-lecie Pontyfikatu Jana Pawła II


16 października, w rocznicę wyboru Kard. Karola Wojtyły na Papieża, o godz. 18.00 wraz z Księdzem Prefektem odprawiliśmy uroczystą Mszę św. w intencji Jego Świątobliwości Jana Pawła II. W czasie Mszy św. odczytane zostało słowo J.E. Ks. Biskupa Stanisława Wielgusa przygotowane na tę Okazję.

W niedzielę po Rocznicy, czyli 19 października, po Mszy św. o godz. 18.00, młodzież naszej Parafii przedstawiła program słowno muzyczny "Z kajaka do Łodzi Piotrowej" przygotowany pod kieerunkiem Ks. Prefekta Grzegorza Ślesickiego. Program prezentował przebieg Pontyfikatu widziany oczyma świadków, duchownych i świeckich majacych szczęście spotkać się osobiście z Papieżem Janem Pawłem II.

Śpiewaliśmy Papieżowi...

Czytaliśmy świadectwa o Janie Pawle II i Jego pasterskiej posłudze......

Sporo było chetnych by słowem i pieśnią  oddać hołd Głowie Koscioła...

Jan Paweł II w Pompejach 7.10.2003

Jan Paweł II w Pompejach (fot. Wirtualna Polska)

Apelem o pokój i pojednanie na świecie do wszystkich ludzi dobrej woli Jan Paweł II uroczyście zakończył w sanktuarium w Pompejach Rok Różańca. Wraz z 30 tys. wiernych zgromadzonych przed bazyliką Matki Bożej Różańcowej w Pompejach odmówił w tej intencji "Tajemnice światła" modlitwy różańcowej.

W odczytanej przez siebie w całości homilii Papież zaapelował do chrześcijan, aby we współpracy z wszystkimi ludźmi dobrej woli byli budowniczymi i świadkami pokoju. "Pragnąłem, aby ta moja pielgrzymka miła znaczenie błagalnej modlitwy o pokój" - powiedział Papież i dodał: "Rozważaliśmy tajemnice światła, jakby po to, aby rzucić światło Chrystusa na konflikty, napięcia i dramaty pięciu kontynentów."

Jan Paweł II podkreślił, że "Różaniec jest modlitwą ze swej natury nastawioną na pokój". Jego zdaniem "sprawa pokoju" należy do istoty samego Różańca. "Aktualność tej intuicji widzimy na początku tego tysiąclecia, smaganego przez wichry wojny i naznaczonego krwią tylu regionów świata" - powiedział Ojciec Święty.

Papież przypomniał, że dzisiejsza wizyta jest ukoronowaniem Roku Różańca. "Dziękuję Panu za owoce tego Roku, który przyniósł znaczące przebudzenie tej modlitwy, prostej głębokiej zarazem, która dotyka serca wiary chrześcijańskiej i wydaje się niezwykle aktualna w obliczu wyzwań trzeciego tysiąclecia oraz nie cierpiącego zwłoki zadania nowej ewangelizacji" - powiedział Jan Paweł II .

Ojciec Święty nawiązując do miejsca pielgrzymki - Pompejów, starożytnego rzymskiego miasta, pogrzebanego pod popiołami Wezuwiusza w 79 r. po Chrystusie powiedział, że "dzisiaj, podobnie jak w czasach starożytnej Pompei, trzeba głosić Chrystusa społeczeństwu, które oddala się od wartości chrześcijańskich, a nawet zapomina o nich".

Papież podziękował przedstawicielom władz włoskich za zorganizowanie pielgrzymki. "Przebyłem w ten sposób symboliczny most bezsprzecznie owocnego dialogu dla kulturalnego i duchowego rozwoju społeczeństwa. Na tle starożytnej Pompei Różaniec nabiera wartości symbolu odnowienia chrześcijańskiego orędzia w naszych czasach" - powiedział.

Kończąc przemówienie Papież serdecznie podziękował wszystkim czcicielom Królowej Różańca z Pompei. "Bądźcie "pokój czyniącymi" za przykładem błogosławionego Bartolo Longo, który potrafił połączyć modlitwę z czynem, czyniąc z tego miasta maryjnego cytadelę miłości" - powiedział Ojciec Święty.

Papież wylądował w Pompejach z kilkunastominutowym opóźnieniem. Po powitaniu przez lokalne władze przejechał samochodem na plac błogosławionego Bartolomeo Longo w Pompei. Na trasie przejazdu wznosząc okrzyki: "Niech żyje Papież" witały Jana Pawła II rzesze wiernych. Plac i okolice udekorowano flagami papieskimi, włoskimi i Unii Europejskiej. Niedaleko, udekorowanego biało-żółtymi kwiatami miejsca celebry, ustawiono zdjęcie Jana Pawła II trzymającego w ramionach małą dziewczynkę, które zostało zrobione podczas pierwszej pielgrzymki Papieża do sanktuarium w 1979 r. Nad tłumem pielgrzymów ustawiono wielki transparent z hasłem: "Najlepsze życzenia dla Papieża z okazji 25-lecia pontyfikatu".

Wśród zgromadzonych na placu wiernych byli m. in. przewodniczący izby deputowanych włoskiego parlamentu Pier Ferdinando Casini, 21 więźniów z neapolitańskiego zakładu karnego Poggioreale , 100 bezrobotnych z Neapolu. Papieżowi towarzyszyli kardynałowie: Crescenzio Sepe, prefekt Kongregacji Ewangelizacji Narodów, Francis Arinze, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów oraz arcybiskup Neapolu kard. Michele Giordano.

Przed bazyliką przywitał Ojca Świętego zarządca sanktuarium, delegat papieski abp Domenico Sorrentino, który w łowach powitania powiedział, że Jana Pawła II "wita uśmiech Najświętszej Marii Panny, wielkie serce bł. Bartolo Longo oraz lud, który prawdziwie kocha Papieża". "Witaj Ojcze Święty! Dziękujemy Ci za wizytę w Roku Różańca" - powiedział abp Sorrentino i dodał: "Niech Pan zachowa Waszą Świątobliwość Proroka i Świadka Pokoju na długie lata" Arcybiskup zapowiedział, że na pamiątkę dzisiejszej pielgrzymki powstanie przy sanktuarium ośrodek dziecka i rodziny im. Jana Pawła II.

Po ceremonii powitania Papież wraz z wiernymi odmówił różańcowe "Tajemnice światła" za pokój na świecie. Każdą z pięciu cząstek modlitwy odmawiał ubrany w strój ludowy jeden przedstawicieli pięciu kontynentów. Amerykę Południową reprezentował Meksykańczyk, Azję przedstawiciel Indii, Afrykę Syngalez. Przed odmówieniem kolejnej z tajemnic różańcowych każdy z nich zapalał w obecności Papieża małą lampkę.

Na zakończenie Jan Paweł II w zaimprowizowanym przemówieniu podziękował mieszkańcom Pompejów, pielgrzymom i władzom za "gorące i przepiękne" przyjęcie. "Dziękuję obecnym tutaj kardynałom, biskupom, władzom państwowym, samorządowym i miejskim. Dziękuję za entuzjazm młodzieży. Dziękuję wszystkim" - powiedział wzruszony Ojciec Święty i dodał: "Módlcie się za mnie w tym sanktuarium dzisiaj i zawsze". Słowa Papieża wywołały burzę oklasków. Na przemian wykrzykiwano w neapolitańskim dialekcie: "Tu si na cosa grande!"(Jesteś wielki!), "Niech żyje Papież!", "Niech żyje Matka Boża Różańcowa!".

Jan Paweł II ofiarował sanktuarium 3-metrowej wysokości figurę Matki Bożej Różańcowej i Matki Pokoju. Figura z brązu waży 450 kilogramów.

Pielgrzymka Jana Pawła II trwała zaledwie cztery i pół godziny. Była to 143. podróż Jana Pawła II na terenie Włoch podczas jego pontyfikatu..

Trwający od października 2002 r. do października 2003 r. Rok Różańca Jan Paweł II ogłosił 16 października ub.r. w Liście Apostolskim "Rosarium Virginis Mariae". Papież zachęcił w nim wiernych, aby w tym czasie często odmawiali modlitwę różańcową, a zwłaszcza kontemplowali ogłoszoną w liście nową jej część zawierającą pięć tajemnic dotyczących publicznej działalności Chrystusa: Chrztu Pana Jezusa w Jordanie, Objawienia siebie na weselu w Kanie, Głoszenia Królestwa Bożego i wzywania do nawrócenia, Przemienienia na górze Tabor i Ustanowienia Eucharystii.

Założone przez bł. Bartolo Longo Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach zostało poświęcone w 1891 r. Do bazyliki, w której znajduje się cudowny obraz Matki Bożej, każdego roku przybywa 6 milionów pielgrzymów, głównie z południowej części Włoch. Sanktuarium jest głównym obiektem położonego u stóp Wezuwiusza miasta Pompejach, które liczy sobie obecnie 23 tys. mieszkańców, mniej więcej tyle samo, co w roku 79 r. n.e., kiedy zostało całkowicie zniszczone przez lawę wulkanu. Po raz pierwszy Ojciec Święty odwiedził Pompeje na początku pontyfikatu, 21 października 1979 roku.

KAI (tom //mr)


Przemówienie Jana Pawła II do uczestników Narodowej Pielgrzymki do Rzymu
( Plac Św. Piotra w Rzymie 19.05.2003 r. )

 

 

Urodziny Papieża (fot. www.onet.pl)

Serdecznie witam na Placu św. Piotra moich rodaków. Witam księży Kardynałów, Biskupów, Kapłanów i siostry zakonne. W sposób szczególny pozdrawiam nieobecnego pośród nas Księdza Prymasa i dziękuję mu za życzliwe słowa, jakie [mi] przekazał. Życzę mu [też] szybkiego powrotu do zdrowia.

Witam również [serdecznie] pana Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej oraz przedstawicieli władz państwowych i terytorialnych. [Dziękuję Panu Prezydentowi za życzenia w imieniu Rzeczpospolitej i ważne przemówienie. Bóg zapłać!]

W końcu pragnę serdecznie przywitać wszystkich Was tu obecnych, którzy zechcieliście podjąć trud pielgrzymowania w tych dniach tak ważnych dla [Kościoła w Polsce] - w dniach, w których przedstawiamy Kościołowi powszechnemu dwoje nowych polskich świętych: biskupa Józefa Sebastiana Pelczara i [matkę] Urszulę Ledóchowską. Wspominając ich, pragnę w sposób szczególny pozdrowić siostry ze zgromadzeń: Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego [sióstr sercanek] oraz [sióstr] Urszulanek Serca Jezusa Konającego [- sióstr urszulanek szarych, jak mówimy].

Zrządzeniem Bożej Opatrzności dane mi było dokonać tej kanonizacji w dwudziestym piątym roku mojego pontyfikatu i w dniu moich urodzin. Bogu niech będą dzięki! I wam dziękuję z całego serca. Cieszę się, że mogę te wszystkie okoliczności świętować w tak licznym gronie przyjaciół. Dziękuję wam za życzliwość oraz za wyrzeczenia i modlitwy, jakie zanosicie w mojej intencji i w intencjach całego Kościoła.

Trudno byłoby zliczyć ile było tych naszych spotkać na przestrzeni minionych lat. Odbywały się one w Rzymie, w Castel Gandolfo, w różnych krajach świata, ale najbardziej wpisały się w moje serce te spotkania, jakie miały miejsce na ojczystej ziemi. Być może dlatego, że były one szczególnie intensywne, naznaczone głęboką modlitwą i religijną zadumą nad doczesną rzeczywistością każdego z nas i całego Narodu, w której realizuje się zbawczy plan Boga. Zawsze spotkania te były niezwykłym dzieleniem się świadectwem wiary, która wyrasta z wiary ojców i tworzy ten szczególny klimat życia i szeroko pojętej kultury, który stanowi o tożsamości Narodu.

Tak to przeżywaliśmy w 1979 roku, kiedy w imieniu wszystkich, którzy nie mieli prawa głosu, wołałem do Boga o dar Ducha, aby przemienił oblicze naszej ojczystej ziemi. [Rok 1979 -] towarzyszył nam wtedy [jeszcze] wielki pasterz i przewodnik polskiego Kościoła, Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia.

Wspólnym świadectwem umacnialiśmy się również w roku 1983, kiedy w trudnych dla Narodu okolicznościach wspólnie dziękowaliśmy za 600 lat obecności Maryi w Jej jasnogórskim wizerunku, i modliliśmy się o wiarę w siłę dialogu, aby "Polska mogła być dostatnia i szczęśliwa, w interesie pokoju i dobrej współpracy między narodami Europy" ([według słów] papieża Pawła VI).

W roku 1987, gdy wciąż jeszcze Naród polski zmagał się z mocami wrogiej ideologii, wspólnie ożywialiśmy w sobie nadzieję, jaka płynie z Eucharystii ustanowionej na początku "odkupieńczej godziny Chrystusa", która była "odkupieńczą godziną dziejów człowieka i świata". Odbywający się wtedy Krajowy Kongres Eucharystyczny na nowo przypomniał nam, że Bóg "do końca nas umiłował".

W roku 1991 były dwa spotkania o szczególnej wymowie. Podczas pierwszego z nich dziękowaliśmy Bogu za dar odzyskanej wolności [wewnętrznej], a równocześnie próbowaliśmy zarysować kształt szlachetnego przeżywania [tej] wolności, opierając się na odwiecznym prawie Bożym zawartym w Dekalogu. Już wtedy staraliśmy się dostrzec zagrożenia, jakie w życiu poszczególnych osób i całego społeczeństwa mogą pojawić się wraz z wolnością pozbawioną norm moralnych. Te zagrożenia istnieją zawsze. Dlatego nie przestaję się modlić, aby sumienie polskiego Narodu było kształtowane w oparciu o Boże przykazania i wierzę, że Kościół w Polsce będzie nieustannie stał na straży ładu moralnego.

Drugie spotkanie w tym roku było związane ze Światowym Dniem Młodzieży w Częstochowie. Nigdy nie zapomnę tego "Apelu Jasnogórskiego", w który włączyli się młodzi z całego Świata - po raz pierwszy również spoza naszych wschodnich granic. Dziękuję Bogu, że u stóp Jasnogórskiej [Pani], dane mi było zawierzyć ich Jej [macierzyńskiej] opiece.

Potem była krótka, jednodniowa wizyta w Skoczowie w roku 1995, z okazji kanonizacji Jana Sarkandra. I ten dzień przyniósł wiele niezapomnianych [i] duchowych doświadczeń.

W roku 1997 przeżywaliśmy pielgrzymkę, która obfitowała w znaczące wydarzenia. Pierwszym z nich było zakończenie Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego we Wrocławiu. Wszystkie kongresowe celebracje, a [w szczególności] statio orbis, przypominały nam, że Eucharystia jest najbardziej skutecznym znakiem obecności Chrystusa "wczoraj, dziś i na wieki". Drugim wydarzeniem szczególnej wagi było nawiedzenie relikwii św. Wojciecha w 1000-lecie jego [męczeńskiej] śmierci. W wymiarze religijnym wracaliśmy do korzeni naszej wiary. W wymiarze międzynarodowym to spotkanie było przypomnieniem idei Zjazdu Gnieźnieńskiego, jaki miał miejsce w tysięcznym roku. Przy tej okazji, wobec prezydentów ościennych państw, mówiłem: "Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha. Ten najgłębszy fundament jedności przyniosło Europie i przez wieki go umacniało chrześcijaństwo ze swoją Ewangelią, ze swoim rozumieniem człowieka i wkładem w rozwój dziejów ludów i narodów. Nie jest to zawłaszczanie historii. Jest bowiem historia Europy jakby wielką rzeką, do której wpadają rozliczne dopływy i strumienie, a różnorodność tworzących ją tradycji i kultur jest jej wielkim bogactwem. Zrąb tożsamości europejskiej jest zbudowany na chrześcijaństwie".

Dziś, [kiedy] Polska i inne kraje byłego Bloku Wschodniego wkraczają w struktury Unii Europejskiej, powtarzam te słowa. Nie wypowiadam ich, aby zniechęcać. Przeciwnie, aby wskazać, że te kraje mają do spełnienia ważną misję na Starym Kontynencie. Wiem, że wielu jest przeciwników integracji. Doceniam ich troskę o zachowanie kulturalnej i religijnej tożsamości naszego Narodu. Podzielam ich niepokoje związane z gospodarczym układem sił, w którym Polska - po latach rabunkowej gospodarki minionego systemu - jawi się jako kraj o dużych możliwościach, ale też o niewielkich środkach. Muszę jednak podkreślić [raz jeszcze], że Polska zawsze stanowiła ważną część Europy i dziś nie może wyłączać się z tej wspólnoty, [z tej wspólnoty,] która wprawdzie na różnych płaszczyznach przeżywa kryzysy, ale która stanowi jedną rodzinę narodów, opartą na wspólnej chrześcijańskiej tradycji. Wejście w struktury Unii Europejskiej, na równych prawach z innymi państwami, jest dla naszego Narodu i bratnich Narodów słowiańskich wyrazem jakiejś dziejowej sprawiedliwości, a z drugiej strony może stanowić ubogacenie Europy. Europa potrzebuje Polski. Kościół w Europie potrzebuje Świadectwa wiary Polaków. Polska potrzebuje Europy. [Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej! To jest wielki skrót, ale bardzo wiele się w tym skrócie mieści wielorakiej treści. Polska potrzebuje Europy.] Jest to wyzwanie, które współczesność stawia przed nami i przed wszystkimi krajami, które na fali przemian politycznych w regionie tak zwanej Europy Środkowowschodniej wyszły z kręgu wpływów ateistycznego komunizmu.

To wyzwanie stawia jednak przed wierzącymi zadanie - zadanie aktywnego budowania wspólnoty ducha w oparciu o wartości, które pozwoliły przetrwać dziesięciolecia programowej ateizacji. Niech patronką tego dzieła będzie Święta Jadwiga [- Pani Wawelska], wielka prekursorka jednoczenia narodów w oparciu o wspólną wiarę. Bogu dziękuję, że dane mi ją było kanonizować właśnie podczas tamtej pielgrzymki.

Długie spotkanie z Polską i jej mieszkańcami, jakie miało miejsce w 1999 roku, było wspólnym przeżywaniem w wierze prawdy, że "Bóg jest miłością". Było to niejako wielkie narodowe przygotowanie do tego, co przeżywaliśmy w minionym roku: głębokie doświadczenie prawdy, że "Bóg jest bogaty w miłosierdzie". Czy jest inne przesłanie, które niosłoby tyle nadziei współczesnemu światu i wszystkim ludziom początku trzeciego tysiąclecia? Nie wahałem się w miejscu szczególnego objawienia miłosiernego Chrystusa, w krakowskich Łagiewnikach, zawierzyć świat Miłosierdziu Bożemu. Gorąco wierzę, że ten akt oddania spotka się z ufną odpowiedzią wierzących na wszystkich kontynentach i przyniesie ich odnowę wewnętrzną oraz umocnienie w dziele budowania cywilizacji miłości.

Przypominam te szczególne spotkania z Polakami, bo w ich duchowej treści zawiera się historia ostatniego ćwierćwiecza Polski, Europy, Kościoła i tego pontyfikatu. Bogu niech będą dzięki za ten czas, w którym doświadczaliśmy obficie Jego łaski.

W kontekście tajemnicy Bożego Miłosierdzia powróćmy raz jeszcze do postaci nowych polskich Świętych. Oboje nie tylko powierzali siebie miłosiernemu Chrystusowi, ale coraz pełniej stawali się ludźmi miłosierdzia. W pasterskiej posłudze św. Józefa Sebastiana Pelczara szczególne miejsce zajmowała działalność charytatywna. Zawsze żywił przekonanie, że czynne miłosierdzie jest najskuteczniejszą obroną wiary, najwymowniejszym kazaniem i najowocniejszym apostolstwem. Sam wspierał potrzebujących, a równocześnie podejmował starania, aby opieka nad nimi była zorganizowana i uporządkowana, a nie dorywcza. Dlatego też cenił instytucje charytatywne i wspomagał je swoimi funduszami.

Matka Urszula Ledóchowska całe swoje życie uczyniła misją miłosierdzia wobec najbardziej potrzebujących. Gdziekolwiek rzuciły ją losy, odnajdywała młodzież, która wymagała wykształcenia i duchowej formacji, a także biednych, chorych, osamotnionych, na różne sposoby zranionych przez życie, którzy oczekiwali od niej zrozumienia i konkretnej pomocy. W miarę możliwości nikomu jej nie odmawiała. Jej dzieło miłosierdzia pozostanie utrwalone na zawsze w przesłaniu świętości, które wczoraj stało się udziałem całego Kościoła.

I tak Józef Sebastian Pelczar i Urszula Ledóchowska, którzy towarzyszyli nam dzisiaj w tej duchowej wędrówce po polskiej ziemi, sprowadzili nas na nowo do Rzymu. Raz jeszcze dziękuję wam [wszystkim], że zechcieliście tutaj przybyć.

[Wczoraj w godzinach popołudniowych ukończyłem 83. rok życia i wkroczyłem w 84. Coraz pełniej uświadamiam sobie, że stale bliższy jest dzień, kiedy trzeba będzie stanąć przed Bogiem z całym tym życiem - i z okresem wadowickim, i z okresem krakowskim, i z okresem rzymskim - i zdać sprawę z włodarstwa swego. Ufam Miłosierdziu Bożemu i opiece Matki Naświętszej na co dzień, a zwłaszcza na ten dzień, kiedy się wszystko ma wypełnić na świecie, wobec świata i przed Bogiem. Jeszcze raz Wam dziękuję za te odwiedziny, bardzo sobie je cenię.]

[Następnie nawiązując do odśpiewanej przez pielgrzymów pieśni, Jan Paweł II dodał: "I zdrowia, i szczęścia i błogosławieństwa przez ręce Maryi", po czym udzielił zgromadzonym błogosławieństwa.]

KAI (//per)

Nowi Święci z Polski - Kanonizacja 18.05.2003 r.


W niedzielę, 18 maja 2003 r, w dniu swoich 83 urodzin, Ojciec Świety Jan Paweł II, kanonizował dwoje Polaków - Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa, założyciela Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego i Urszulę Ledóchowską, dziewicę, założycielkę Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego.
Prócz nich, chwały ołtarza, jako święte, dostąpiły dwie błogosławione, są to Włoszki: Maria De Mattias, dziewica, założycielka Zgromadzenia Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa; Virginia Centurione Bracelli, świecka, założycielka Sióstr Matki Bożej ze Schroniska na Górze Kalwarii i Sióstr Matki Bożej z Góry Kalwarii.

Św.Urszula Ledóchowska

Św. Józef Sebastian Pelczar

Homilia Ojca Świętego Jana Pawła II wygłoszona w czasie Mszy św. kanonizacyjnej

na placu św. Piotra w Watykanie 18 maja 2003 r.

1. "Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity" (J 15, 5; por. śpiew na Ewangelię). Słowa, które Jezus skierował do Apostołów na koniec Ostatniej Wieczerzy, stanowią poruszające wezwanie także dla nas, Jego uczniów, w trzecim tysiącleciu. Tylko ten, kto jest z Nim głęboko zjednoczony - połączony z Nim jak szczep winny - otrzymuje życiodajny pokarm Jego łaski. Tylko ten, kto żyje w łączności z Bogiem, rodzi obfite owoce sprawiedliwości i świętości. Świadkami tej podstawowej prawdy ewangelicznej są święci, których kanonizacji dokonam z radością w tę piątą niedzielę wielkanocną. Dwoje z nich pochodzi z Polski: Józef Sebastian Pelczar, biskup, założyciel Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego; Urszula Ledóchowska, dziewica, założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Pozostałe dwie Święte to Włoszki: Maria De Mattias, dziewica, założycielka Zgromadzenia Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa; Virginia Centurione Bracelli, świecka, założycielka Sióstr Matki Bożej ze Schroniska na Górze Kalwarii i Sióstr Matki Bożej z Góry Kalwarii.

2. "Doskonałość jest jak owe miasto Objawienia (Ap 21), mające dwanaście bram, wychodzących na wszystkie strony świata, na znak, że ludzie wszelkiego narodu, stanu i wieku wejść przez nie mogą (...) Żaden stan lub wiek nie jest przeszkodą do życia doskonałego. Bóg bowiem nie ma względu na rzeczy zewnętrzne (...), ale na duszę (...), a żąda tylko tyle, ile dać możemy". Tymi słowami nasz nowy święty Józef Sebastian Pelczar wyrażał swoją wiarę w powszechne powołanie do świętości. Tym przekonaniem żył jako kapłan, profesor i biskup. Sam do świętości dążył i innych do niej prowadził. Dokładał wszelkiej gorliwości, ale tak to czynił, aby w jego posłudze sam Chrystus był Nauczycielem i Mistrzem. Dewizą jego życia było zawołanie: "Wszystko dla Najświętszego Serca Jezusowego przez Niepokalane Ręce Najświętszej Maryi Panny". To ono kształtowało jego duchową sylwetkę, której charakterystycznym rysem jest zawierzenie siebie, całego życia i posługi, Chrystusowi przez Maryję. Swoje oddanie Chrystusowi pojmował nade wszystko jako odpowiedź na Jego miłość, jaką zawarł i objawił w sakramencie Eucharystii. "Zdumienie - mówił - musi ogarnąć każdego, gdy pomyśli, że Pan Jezus, mając odejść do Ojca na tron chwały, został z ludźmi na ziemi. Miłość Jego wynalazła ten cud cudów, (...) ustanawiając Najświętszy Sakrament." To zdumienie wiary nieustannie budził w sobie i w innych. Ono prowadziło go też ku Maryi. Jako biegły teolog nie mógł nie widzieć w Maryi Tej, która "w tajemnicy Wcielenia antycypowała także wiarę eucharystyczną Kościoła"; Tej, która nosząc w łonie Słowo, które stało się Ciałem, w pewnym sensie była "tabernakulum" - pierwszym "tabernakulum" w historii (por. Ecclesia de Eucharistia, 55). Zwracał się więc do Niej z dziecięcym oddaniem i z tą miłością, którą wyniósł z domu rodzinnego, i innych do tej miłości zachęcał. Do założonego przez siebie Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego pisał: "Pośród pragnień Serca Jezusowego jednym z najgorętszych jest to, by Najświętsza jego Rodzicielka była czczona od wszystkich i miłowana, raz dlatego, że Ją Pan sam niewypowiedzianie miłuje, a po wtóre, że Ją uczynił Matką wszystkich ludzi, żeby Ona swą słodkością pociągała do siebie nawet tych, którzy uciekają od świętego Krzyża i wiodła ich do Serca Boskiego". Wynosząc do chwały ołtarzy Józefa Sebastiana, modlę się za jego wstawiennictwem, aby blask jego świętości był dla Sióstr Sercanek, Kościoła w Przemyślu i dla wszystkich wierzących w Polsce i na świecie zachętą do takiego umiłowania Chrystusa i Jego Matki.

3. Święta Urszula Ledóchowska przez całe swe życie wiernie i z miłością wpatrywała się w oblicze Chrystusa, swego Oblubieńca. W sposób szczególny jednoczyła się z Chrystusem konającym na Krzyżu. To zjednoczenie napełniało ją niezwykłą gorliwością w dziele głoszenia słowem i czynem Dobrej Nowiny o miłości Boga. Niosła ją przede wszystkim dzieciom i młodzieży, ale też osobom znajdującym się w potrzebie, ubogim, opuszczonym, samotnym. Do nich wszystkich mówiła językiem miłości popartej czynem. Z przesłaniem Bożej miłości przemierzyła Rosję, kraje skandynawskie, Francję i Włochy. Była w swoich czasach apostołką nowej ewangelizacji, dając swym życiem i działaniem dowód, że miłość ewangeliczna jest zawsze aktualna, twórcza i skuteczna. I ona czerpała natchnienie i siły do wielkiego dzieła apostolstwa z umiłowania Eucharystii. Pisała: "Mam miłować bliźnich jak Jezus mnie umiłował. Bierzcie i jedzcie me siły, bo one są do waszej dyspozycji (...). Bierzcie i jedzcie moje zdolności, moją umiejętność (...), me serce - niech swą miłością rozgrzewa i rozjaśnia życie wasze (...). Bierzcie i jedzcie mój czas - niech on będzie do waszej dyspozycji. Jam wasza, jak Jezus jest mój". Czy w tych słowach nie brzmi echo oddania, z jakim Chrystus w Wieczerniku ofiarował samego siebie Uczniom wszystkich czasów? Zakładając Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, przekazała mu tego ducha. "Przenajświętszy Sakrament - pisała - to słońce życia naszego, to nasz skarb, nasze szczęście, nasze wszystko na ziemi. (...) Kochajcie Jezusa w tabernakulum! Tam niech serce wasze czuwa, choć ciało przy pracy, przy zajęciu. Tam Jezus, a Jezusa trzeba nam kochać tak gorąco, tak serdecznie. Jeśli nie umiemy kochać, to przynajmniej pragnijmy kochać - kochać coraz więcej!" W świetle tej eucharystycznej miłości święta Urszula w każdej okoliczności umiała dostrzec znak czasu, aby służyć Bogu i braciom. Ona wiedziała, że dla człowieka wierzącego każde, nawet najmniejsze wydarzenie staje się okazją do realizowania planów Bożych. To, co zwyczajnie czyniła nadzwyczajnym, codzienne zmieniała w ponadczasowe; to, co przyziemne, czyniła świętym. Jeżeli dziś święta Urszula staje się przykładem świętości dla wszystkich wierzących, to dlatego, że jej charyzmat może być podjęty przez każdego, kto w imię miłości Chrystusa i Kościoła chce skutecznie dawać świadectwo Ewangelii we współczesnym świecie. Wszyscy możemy uczyć się od niej, jak z Chrystusem budować świat bardziej ludzki - świat, w którym coraz pełniej będą realizowane takie wartości, jak: sprawiedliwość, wolność, solidarność, pokój. Od niej możemy uczyć się, jak na co dzień realizować "nowe" przykazanie miłości

4. "Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli... i miłowali się wzajemnie" (1 J 3, 23). Apostoł Jan wzywa do przyjęcia bezgranicznej miłości Boga, który dla zbawienia świata Syna swego jednorodzonego dał (por. J 3, 16). Miłość ta wyraziła się w sposób wzniosły, kiedy Chrystus przelał swą Krew jako "nieskończoną cenę wykupienia" całej ludzkości. Tajemnica Krzyża porwała wewnętrznie Marię De Mattias, która nad Instytutem Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa wywiesiła "sztandar Bożej Krwi". Miłość do Jezusa ukrzyżowanego przełożyła się w niej na pasję do dusz i pokorne oddanie braciom, "drogiemu bliźniemu", jak mawiała. "Gotujmy się - wzywała - do cierpienia z miłości do Jezusa, który z taką miłością oddał za nas krew. Trudźmy się, by zapracować na duszę w niebie." Orędzie to Święta Maria De Mattias powierza swoim synom i córkom duchowym w dniu dzisiejszym, zachęcając wszystkich do pójścia aż po ofiarę z życia za ofiarowanym za nas Barankiem.

5. Ta sama miłość była wsparciem dla Virginii Centurione Bracelli. Idąc za wezwaniem apostoła Jana, umiłowała nie tylko "słowem" czy "językiem", ale "czynem i prawdą" (por. 1 J 3, 18). Nie bacząc na swe szlacheckie pochodzenie, z nadzwyczajnym apostolskim zapałem oddała się opiece nad ostatnimi. Skuteczność jej apostolatu miała źródło w bezwarunkowym przylgnięciu do woli Bożej, ożywianym nieustanną kontemplacją i posłusznym słuchaniem Słowa Pańskiego. Rozmiłowana w Chrystusie i gotowa dla Niego dać braciom siebie samą, święta Virginia Centurione Bracelli pozostawia Kościołowi świadectwo świętości prostej i owocnej. Jej przykład odważnej ewangelicznej wierności nadal urzeka także ludzi naszych czasów. Zwykła mawiać: kiedy za cel ma się tylko Boga, "wszystkie przeciwności się wygładzają, pokonuje się wszystkie trudności" (Positio, 86).

6. "Trwajcie we Mnie!" W Wieczerniku Jezus kilkakrotnie powtórzył to wezwanie, które święty Józef Sebastian Pelczar, święta Urszula Ledóchowska, święta Maria De Mattias i święta Virginia Centurione Bracelli przyjęli z całkowitą ufnością i oddaniem. To pełne przynaglenia i miłości wezwanie skierowane jest do wszystkich wierzących. "Jeżeli we Mnie trwać będziecie - zapewnia Pan - a słowa moje w was, poproście o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni" (J 15, 7). Oby każdy z nas doświadczył we własnym życiu skuteczności tej Chrystusowej obietnicy. Niech Maryja, Królowa wszystkich świętych i wzorzec doskonałej jedności, pomaga nam wraz ze swym Boskim Synem, niech nauczy nas trwać, byśmy byli wszczepieni w Jezusa niczym latorośle w winny krzew i nigdy nie odłączyli się od Jego miłości. Nic bowiem nie możemy bez Niego, ponieważ nasze życie to żywy Chrystus, obecny w Kościele i w świecie, teraz i na wieki.

(Tekst za KAI)


Powrót